Zadośćuczynienie po latach – z OC sprawcy, ugoda czy sąd ?
Date: 22 sierpnia 2016
|
Posted by:
|
, ,

Sprawa wypadku śmiertelnego sprzed 9 latFrau auf Beerdigung mit Sarg

Klient który ostatnio do nas trafił opisał następującą sytuację: stracił bliską mu osobę w wyniku wypadku komunikacyjnego, była to jego córka a wypadek miał miejsce 9 lat temu. Nieprawdopodobne nieszczęście i tragedia dla rodziny. Klient dostał oczywiście pewne odszkodowanie, uzyskał je własnym staraniem od ubezpieczyciela sprawcy. Jednakże ktoś z rodziny klienta znalazł naszą ulotkę w której między innymi wspominamy o dodatkowych pieniądzach za wypadki nawet do 20 lat wstecz.

Nasz przedstawiciel po dokładnym wywiadzie przedstawił klientowi (i jego rodzinie) dalszy tok działania mający na celu uzyskanie zadośćuczynienia należnego bliskim osoby zmarłej w wypadku. Jest to roszczenie płatne z OC sprawcy. Suma roszczenia łącznie opiewała na 90 tysięcy PLN, okazało się bowiem że w rodzinie było parę osób blisko spokrewnionych, żyjących w bliskich relacjach którym zadośćuczynienie się po prostu należy. Oczywiście trzeba się o nie postarać, odpowiednio opisując sprawę oraz argumentując w zgłoszeniu i późniejszym pozwie sądowym (czym zajmuje się u nas wyspecjalizowany dział prawny).

Odmowa ubezpieczyciela ?!

Ubezpieczyciel jak to często bywa – odmówił w całości naszemu zgłoszeniu, twierdząc że należy się rodzinie zmarłej tyle ile już dostali i ani grosza więcej. Po konsultacji z klientem uzgodniliśmy złożenie pozwu do sądu. Klient nic nie płaci, umowa „bez ryzyka” gwarantuje mu pokrycie przez nas wszelkich kosztów, także przy przegranej sprawie. Czekaliśmy cierpliwie na termin rozprawy, klient oczywiście został poinstruowany o jej przebiegu, pytaniach itp – po prostu został profesjonalnie przygotowany. Jednakże pare dni przed rozprawą…telefon z Towarzystwa Ubezpieczeniowego. Zaproponowali klientowi bardzo korzystną ugodę obniżającą roszczenie teoretycznie możliwe do uzyskania o 25% ale za to bez rozprawy sądowej, przesłuchań, badań psychologicznych (o które już wcześniej zawnioskowali).

Ugoda czy sąd ?

Jako że u nas klient nasz Pan – zadzwoniliśmy do klienta z pytaniem co on o tym sądzi, przedstawiliśmy argumentację za i przeciw. Klient dzień później zdecydował że wybierają ugodę. Stwierdził – „nie ma ochoty do tego wszystkiego wracać na rozprawie, skoro jest możliwość DOBREJ ugody”. Jak pokazuje ta przykładowa sprawa – nie zawsze ugoda jest złym wyjściem. Nie proponujemy jednak ugód bez ostrych negocjacji oraz znacznie poniżej kwot o których wiemy że są do ugrania w sądzie. Ostatecznie decyduje zawsze NASZ KLIENT.

admin

0 Comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *